niedziela, 1 września 2013

Rozdział 6

Rozdział 6
Obudziłam się w swojej sypialni nie pamiętając wczorajszego wieczoru. Przeciągnęłam się błogo i rozejrzałam po pokoju. Z powrotem opadłam na zarąbiście wygodną poduszkę.
-Widzę że wstałaś skoro tak się rzucasz-usłyszałam bezczelny głos.
-Szczęsny! Co ty do cholery robisz w moim łóżku???-zawołałam przerażona.
-Sama mnie do niego zaprosiłaś-odparł arogancko.
-Że co proszę? Że niby ja ciebie? Nie wierzę!-warczałam na niego wściekle.
-Wczoraj po imprezie musiałem cię odtransportować bo...-zawachał się-powiedzmy że nie nadawałaś się do życia.
-Czy do czegoś doszło?-spytałam cicho.
-Nie, spaliśmy tylko w jednym łóżku, nic więcej przysięgam-uspokoił mnie trochę tymi słowami.
-To wytłumacz mi proszę czemu jestem w samej bieliźnie a ty nie masz na Sobie koszuli-powiedziałam zwodniczo spokojnym głosem.
Chłopak jakby wyczuwając moje zdenerwowanie, zaczął wyjaśniać.
-Uznałem że będzie Ci niewygodnie w tej sukience, więc ci ją zdjąłem a co do mojej koszuli... to ja zwykle sypiam w samych bokserkach a nie chciałem cię rano zbytnio wystraszyć więc... zostałem w spodniach.
Miałam cholerny mętlik w głowie, nie mogłam nic Sobie przypomnieć z wczoraj. Męczyło mnie jednak najbardziej jedno.
-Wojtek...-zaczęłam niepewnie-Czemu to Ty się mną zająłeś a nie Aaron?
Spojrzał na mnie osłupiały, nie wiedząc co ma powiedzieć. Po chwili zastanowienia zaczął.
-Wczoraj bardzo się do Siebie zbliżyliśmy i nawet się całowaliśmy kilkakrotnie... Ramsey'owi nie przypadło to do gustu i wyzwał nas oboje od najgorszych.... Potem ty się rozpłakałaś i odwiozłem cię do domu, kiedy chciałem wyjść poprosiłaś żebym został więc tak też zrobiłem. Gdy usnęłaś zdjąłem ci sukienkę i zasnąłem obok Ciebie.
-Dziękuję ci za to wszystko... On nazwał mnie... szma... szmatą prawda?
-Tak, skąd wiesz?
-Bo tylko na to jedno słowo tak reaguje-odparłam z bólem, widząc zaciekawienie w jego niebieskich oczach ale też niechęć do sprawiania mi bólu wyjaśniłam-Po śmierci Kamila byłam załamana, poszłam jednak na pogrzeb i zostałam po nim żeby spędzić z Nim trochę czasu... Nagle podbiegła do mnie Kamila jego siostra bliźniaczka, zawsze byli nierozłączni dopóki ja się ie pojawiłam... Na początku nie przepadałyśmy za Sobą jednak szybko się zaprzyjaźniłyśmy... Ona rozumiała że się kochamy... Ale tam przy jego grobie... Widziała tylko dziewczynę z którą jej ukochany brat jechał motorem i zginął a ona przeżyła... Widziałam na jej twarzy ten ból, zranienie, załamanie ale też wściekłość... wściekłość która była skierowana na mnie... Pewnie by mnie uderzyła ale zjawił się Przemek-jej chłopak. Odciągnął ją tłumacząc że to nie moja wina tylko motoru. Nawet o tym nie wiedząc pocieszył mnie, to dzięki jego słowom się nie załamałam, to one powstrzymały mnie od zrobienia wielu głupich rzeczy.
-Boże... Iza, nie wiem co mam powiedzieć-Nic nie mówiąc przytuliłam się do Niego a on mocno mnie objął, dopiero wtedy szepnęłam.
-Przytul mnie i nigdy nie puszczaj...
Trwaliśmy tak przez długą chwilę, tak też zasnęliśmy. Gdy ponownie się obudziliśmy Wojtek niestety musiał już iść bo miał trening.
-Wrócę za kilka godzin, nie martw się o nic kochanie-po tych słowach pocałował mnie krótko w usta i wyszedł.
Zostałam sama ze swoimi myślami. Jak mogłam być tak głupia? Jak mogłam mu to wszystko powiedzieć? Przecież o tym co tam się stało nie wiedział nikt oprócz mnie, Kamili i Przemka. Kiedy obdarzyłam go tak wielkim zaufaniem? Nie pamiętam kiedy ostatnio się przed kimś otworzyłam. Od wypadku stałam się zamknięta w Sobie. Podobno to normalne. Bardzo się zmieniłam od tamtego czasu, nie byłam już tą samą Izą co kiedyś. Zaczęłam się zmieniać przy moim ukochanym, jednak to dopiero jego śmierć zmieniła mnie nie do poznania. Dawno temu zanim go poznałam byłam zapatrzoną  w Siebie arogantką, przemądrzałą, zimną i wyniosłą. Do czasu. Pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj...
~Wspomnienie~
Stałam przy swojej szawce z moim "dworem" czyli najładniejszymi (zaraz po mnie) dziewczynami w szkole i rozmawiałyśmy o głupotach gdy nagle Żaklina zmieniła temat, spojrzałam na nią chłodno *jak ona mogła mi przerywać?!?* Ona jednak nic nie zrobiła sobie z mojego spojrzenia i powiedziała.
-Dzisiaj podobno ma przyjść ktoś nowy.
-I to ma być tak interesujące że przerwałaś nam rozmowę o balu?-spytała zimno Weronika, druga po mnie najładniejsza dziewczyna w naszej szkole. Pod jej słowami kryło się pytanie jak śmiała przerwać mi, królowej szkoły i wgl.
-Tak, tym kimś są bliźniacy, wiem tylko że to chłopak i dziewczyna...-nie zdąrzyła powiedzieć nic więcej bo wejście od szkoły otworzyło się.
Stało w nim rodzeństwo, bliźniaki co było widać na pierwszy rzut oka. Dziewczyna byłaby równie piękna jak ja gdyby nie gruba blizna biegnąca przez lewy policzek, miała ciemne, długie, kręcone włosy i widoczne z daleka oczy-zimne, wręcz lodowate, błękitne ale tak jasne że niemal białe. On miał takie same, był męską wersją siostry, ciemne lekko kręcone, sięgające kołnierzyka skórzanej kurtki ciemne włosy. Ona też miała skórę tylko że jej była czerwona a jego czarna. Po pierwszym spojrzeniu widać było że nie należy z nimi zadzierać i że lubią rządzić. Może to był błąd ale ja odkąd pamiętam byłam królową tego liceum i nie miałam zamiaru łatwo stracić tej funkcji więc wzięłam swój "dwór" po drodze dołączyło do nas kilku piłkarzy, w tym mój chłopak Przemek. Szliśmy powoli, wszyscy schodzili nam z drogi, gdy wreszcie do nich dotarliśmy zmierzyłam ich pogardliwym spojrzeniem.
-Co tu robicie?-spytałam i uśmiechnęłam się arogancko.
Gdy usłyszałam jego głos wiedziałam że przepadłam, ukryłam to jednak za maską obojętności. Skupiłam się na jego słowach.
-To nasz pierwszy dzień. Jestem Kamil, to moja siostra Kamila a ty księżniczko?-jego głos ociekał lekceważenie. On chciał zlekceważyć mnie!
Wszyscy wokół nas oprócz jego siostry wstrzymali oddech czekając na moją reakcje. Znali mnie na tyle dobrze by wiedzieć że ta dwójka nie będzie miała ze mną łatwego życia.
-Nie waż się mnie nazywać księżniczką, śmieciu-mój głos ociekał jadem, zaś jego temperatura mogła się równać z temperaturą lodu na biegunie.
-Oczywiście KSIĘŻNICZKO-ostatnie słowo wypowiedział z naciskiem.
-Ty jesteś tak głupi że nie rozumiesz co się do ciebie mówi?-spytałam unosząc brew choć w środku się gotowałam.
-Nie jest głupi tylko nie ma zamiaru słuchać jakiejś głupiej, zapatrzonej w siebie, aroganckiej suki-odezwała się jego siostra głosem równie zimnym jak mój.
Nie zaszczycając ją nawet spojrzeniem odpowiedziałam.
-Nie z tobą rozmawiam szmato.
Wpatrując się za to we wściekłą twarz jej brata powiedziałam.
-Zadarliście z niewłaściwą osobą, w tej szkole nie macie już czego szukać.
Po tych słowach chciałam odwrócić się i odejść jednak ten osobnik zatrzymał mnie łapiąc za nadgarstek.
-Puść mnie w tej chwili albo zamienię twoje życie w piekło-wysyczałam wściekle.
-Spróbuj skarbie-puścił mój nadgarstek a ja byłam tylko w stanie warknąć
-Zabiję Cię.
Odchodząc kipiałam ze złości. Jak ten śmieć śmiał mnie dotknąć?!?
~Koniec Wspomnienia~
Wróciłam do rzeczywistości. Teraz wspominam to z uśmiechem ale kiedyś... Mniejsza z tym. Potrząsnęłam głową i poszłam pod prysznic.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Kochani czytelnicy!
Prosiłam was o marne 6 komentarzy i nawet o to nie możecie się postarać?
Wiem że to niegrzeczne tak narzekać ale przy takiej ilości wyświetleń to komentarze nie powinny być problemem.
Poznajcie jednak moją dobroć xD Wstawiłam ten rozdział bo nie mam zielonego pojęcia czy znajdę czas na pisanie w czasie roku szkolnego więc...
Dziękuje za te kilka komentarzy pod poprzednimi rozdziałami :))
Mam prośbę CZYTASZ=KOMENTUJESZ
                                                                                                                                  Pozdrawiam, Iza :*
Ps. Zapraszam na bloga mojej przyjaciółki i początkującej blogerki Żakliny-http://fuckingvlog.blogspot.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

document.body.className = document.body.className.replace('loading', ''); }, 10);